Charles E. Devenport

Description:
Bio:

Syn Edwarda i Ann. Urodził się w Londynie rodzinnym mieście swojego ojca. Jest on na wpół Brytyjczykiem po ojcu i Amerykaninem po matce. Pochodzi z dość bogatej rodziny bankierów. Jednak świat cyfr i finansów nigdy go nie pociągnął co wiązało się z dezaprobatą ze strony ojca. Uczył się przeciętnie nie wykazując większego zainteresowania zdobywaniem ocen. Na wyspach miał wielu znajomych w których towarzystwie spędzał dużo czasu zwłaszcza kiedy Mike przyniósł podręcznik do Black Doga, od swojego starszego brata i zaczęła się ich wspólna przygoda w świecie rpg.

Tak mijały lata aż w końcu kilka tygodni po ukończeniu nauki w szkole średniej matka Charlesa oświadczyła, że rozwodzi się z ojcem. Nic dziwnego w końcu w domu był tylko gościem. Cały swój czas poświęcał w pracy i nigdy nie było go przy rodzinie. Nic więc dziwnego, ze matka postanowiła odejść. Jednak idealny świat Edwarda Devenporta nie przewidywał takich zmian i zaczął się długi proces rozwodowy, co samego Charlesa doprowadzało do szału zamieniając ich dom w pole bitwy. W końcu nie wytrzymał i poprosił rodziców by pozwolili mu wyjechać na jakiś czas na wakacje gdzieś poza Wielka Brytanie bo nie chciał oglądać tej ciągłej kłótni.

Tak oto zaczyna się jeden z najbardziej interesujących etapów życia Charlesa, a mianowicie 4 miesiące spędzone w Chinach. A było to miejsce, które miało zmienić jego życie na zawsze. Pierwsze dni po przylocie do Pekinu były spokojne w hotelu w którym się zatrzymał poznał kilkoro rówieśników właśnie ze stanów. Braian Wells student prawa, Linkoln Ash z medycyny oraz Mari Wells z filozofii. Wszyscy pochodzili z Arkham. Zaprzyjaźnili się, w akompaniamencie kilku drinków i miło spędzali czas na imprezach i jak się okazało również sesjach rpg. Po jednej z takich imprez Charles znalazł się w studiu tatuażu a gdy rankiem następnego dnia obudził się z wielkim bólem głowy dostrzegł smoka który osiedlił się na jego reku.
Kilka dni później wybrali się wszyscy autokarem na wycieczkę do małej miejscowości Tai-Shie. W czasie tych ostatnich tygodni Charles bardzo zbliżył się do Mari. Miał zamiar zapytać ja czy chce zostać jego dziewczyną ale los miał przygotowany inny scenariusz. Kiedy podziwiali unikalna architekturę i piękne widoki miasteczka leżącego u podnóża gór, przewodnik opowiedział im legendę o starożytnej perle wiedzy, która podobno została ukryta gdzieś w tych górach. Kiedy się o tym dowiedzieli uśmiechy pojawiły się na ich twarzach i już wiedzieli czym będzie można zająć się w nocy. Kiedy zapadł zmrok zabrali latarnię, wodę, kanapki i ruszyli w góry by przeżyć największa przygodę swojego życia. Skalne zbocza były ostre i ukryte pod płaszczem roślinności według słów przewodnika mieli kierować do ruin starej Pogady. Po 2 godzinach marszu dotarli do celu wyprawy. Drewniana konstrukcja świątyni była już cieniem dawnej świetności. Przeszukując okolice nie znaleźli nic interesującego. Kiedy zapał zastępował miejsca powoli napływającemu zmęczeniu, robiło się coraz później. Charles z chłopakami stwierdzili że nie ma tu już czego szukać jednak Mari uparła się żeby przejrzeć Pogadę jeszcze raz. Zmęczeni i znudzeni zgodzili się bo odmowa byłaby tylko godzinami marudzenia ich towarzyszki. Deska po desce, zmurszałe zwietrzone skały, pogniłe rośliny i te żywe splecione w dziwne wzory. Miały kolejne minuty a księżyc był coraz wyżej, jednak nic ciekawego nie pokazało się poszukiwaczom. Koniec poszukiwań przyspieszyła nagle zmieniająca się pogoda, wiatr przygnał wielkie deszczowe chmury, a po chwili uwalniając ścianę wody z chmur. Nie było innego wyjścia tylko wracać do cywilizacji, jednak to wszystko nie miało się tak prosto skończyć. Odchodząc od świątyni na pewną odległość skały i roślinność zrobiły się śliskie co spowodowało upadek Charlesa uderzenie głową w skałę i utratę przytomności. Kiedy jego oczy się otworzyły słyszał szum wody spadającej na skały a może była to krew szumiąca mu w głowie nie wiedział sam. Mglisty obraz przed jego oczami powoli nabierał ostrości. W świetle leżącej na skale latarki w snopie światła zobaczył leżące trzy postaci. Oddychały co ustalił po unoszących się i opadających klatkach piersiowych. Rozejrzał się po okolicy i zobaczył snop światła księżycowego prześwitujący przez zasłonę roślinności przez, którą do środka wpadała woda. Obolały z wieloma siniakami Charles zaczął przywracać przytomność przyjaciołom. Wszyscy byli poobijani a jak się chwilę później okazało Mari z przerażeniem odkryła że nie może ruszać nogami, Linkoln ściszonym głosem powiedział Charlesowi i Braianowi, że może mieć jakiś problem z kręgosłupem, co wykluczyło ich pomysł wspinaczki do szczeliny przez, którą tu spadli. Telefony nie łapały zasięgu z ranną koleżanką ich możliwości były mocno ograniczone a wspinaczka 10m w górę po mokrych ostrych skałach bez lin i innych rzeczy była mało zachęcająca. Charles postanowił że rozejrzy się czy jest stąd jakieś inne wyjście. Zauważył że wąska stróżka wody, która napadała spływała w głąb jaskini. Charles podążył za tym tropem pokonując różne przeszkody terenowe aż jego oczom w oddali ukazało się światełko. Kiedy zbliżał się do niego coraz bliżej odkrył że to co dawało światło były dwie świece stojące na płaskiej skalnej półce a za nimi jadeitowa rzeźba smoka. W jego pysku błyszczał biały idealnie okrągły kamień pulsujący ciepłym mlecznym blaskiem. Ale poza tym lita ściana zamykała tunel nie było wyjścia. Charles sam nie wiedział jak to się stało że jego palce same poruszyły się i wyjęły kamień ze smoczego pyska. Był ciepły i gładki a jego obecność dawała dziwne poczucie bezpieczeństwa. Gdy Charles odwrócił się i wracał do przyjaciół jego uszy przeszył przeraźliwy ryk, który odbijał się echem między skalistymi ścianami. Przestraszony odwrócił wzrok i zobaczył jadeitowego smoka unoszącego się w powietrzu. Natłok rzeczy dziwnych tego dnia dopełniło pojawienie się chłopaków trzymających na rękach Marie. Panika, poczucie bezsensu i niezrozumienie tego co się działo. Dlaczego? Co to?
Wspomnienia od tego momentu robią się mgliste i niepewne, a sam Charles nie wie co się wtedy tak naprawdę stało. Krzyk Mari, ryk smoka i świat, który zaczął się zmieniać. Zniknęły sprzed oczu Charlesa kolory i znane kształty, a świat przed jego oczami zaczął płonąć złoto-błękitnymi ognikami a wszystko zbudowane było z czegoś jak nici i pajęczyny. Potem już tylko niespójne sceny i myśli. Płomienie zmieniające kształty i kolory, nici cięte i kłębiące się dookoła i kilka myśli.

“Nie chcę żeby to się kiedykolwiek zdarzyło”
“Jeśli takie jest przeznaczenie niech spierdala”
“Nie rozumie, nie wiem…”
“POMOCY!!”

Per_a_Davenporta.png

Następna rzecz jaką pamiętał było obudzenie się w ciepłym łóżku. Cała papka wspomnień i przemyśleń napłynęła w jednej chwili. W kieszeni spodni szukając paczki papierosów znalazł coś okrągłego. Perła… Czyli to nie był sen.. Zaczął szukać przyjaciół i zobaczył ich spacerujących przed hotelem w którym się zatrzymali. Kiedy zbliżył się do nich i powitał, przywitali go zdziwionymi minami, nie pamiętali go zapytał co robili poprzedniego wieczora, co spotkało się z prostym stwierdzeniem impreza. Wycieczka, pogada, jaskinia, nic to wszystko zniknęło i zniknęło co najważniejsze zniknęło zainteresowanie Mari. Nic nie rozumiał i zastanawiał się co się stało przez całą podróż z powrotem do Pekinu, a później po kilku dniach samolotem do Londynu.
Powrót okazał się przejściem z jednego chaosu do drugiego. Kłótnie i więcej kłótni, prawnicy i więcej prawników. Późniejszy czas wypełniały mu dwie rzeczy wizyty u psychologa oraz szukanie odpowiedzi na pytanie dlaczego? Jak się okazało trzeba wybrać studia a jakie inne jak nie filozofia pomogą mu odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego to wszystko miało miejsce i czemu właściwie co się stało. I w tym momencie przyszło olśnienie była szkoła w której chciał się znaleźć i wiedział bardzo dobrze że jest tam wydział filozofii. Rodzice nawet specjalnie nie zareagowali na chęć Charlesa studiowania w Stanach. A z racji posiadania obywatelstwa nie było z tym dużo problemów. Kilka miesięcy później znalazł się już w kampusie załatwiając formalności szukając pokoju etc etc.

Pierwszy rok filozofii nie przyniósł mu wielu odpowiedzi ale zaciekawił i pogłębił chęć znalezienia odpowiedzi. Jednak w jaki sposób spróbować znów nawiązać kontakt z bliskimi mu osobami nie było łatwe. każda okazja nie pozwalała mu jakoś nawiązać kontaktu. Jakby samo przeznaczenie mówiło Charlesowi wasze drogi nigdy się nie zejdą. I tak miały tygodnie, aż do dnia gdy dowiedział się że Mari umawia się z Linkolnem. Kurwa… po tym wszystkim… Doszło kolejne pytanie dlaczego ona? Ale skoro nie było już zbytnio żadnych możliwości zrobienia czegoś z tym, Charles postanowił zastanowić się co zrobić z tą całą pojebaną sytuacja. Stwierdził że jest coś co zawsze poprawiało mu humor i pozwalało opuścić tą przykrą rzeczywistość, tym czymś były gry rpg. Zaczął więc rozwieszać po szkole ulotki informujące o spotkaniach. Po jakimś czasie zebrał grupę ludzi, część już grała, część zainteresowała się jak to jest. Tak więc powstało stowarzyszenie studenckie “Story”. To właśnie na tych spotkaniach poznał swojego w tym momencie najlepszego przyjaciela Adama Blacka, który dołączył do grupy będąc na ostatnim roku, student prawa. Mimo że po otrzymaniu dyplomu i rozpoczęciu pracy i tak raz w tygodniu pojawia się na spotkaniach. Kolejne tygodnie zrobiły się bardziej przyjazne dla Charlesa prócz dziwnych sytuacji, których nie rozumiał. W nocy podczas snu budził się i przez chwilę zamiast kolorów przedmioty i wszystko dookoła z nici i pajęczyn. Czasem spokojne zajęcia z jogi na które uczęszczał powodowały pojawianie się przed jego oczami ogników, nie wiedział co to wszystko znaczy i co to tak właściwie jest aż do pewnego dnia na drugim roku studiów kiedy to po powrocie z wycieczki w jaskini koleżanka zaprosiła go do knajpy.

Charles E. Devenport

Księga Abdula Alhazreda Tanatos Tanatos