Harriet Collins

Konstelacja

Description:
Bio:

Nazywam się Harriet, urodziłam się w Kanadyjskim mieście zwanym YellowKnife. Kiedy jeszcze nie było mnie na świecie rodzice (ojciec: Bill matka: Emilia ) przeprowadzili się z Toronto do YellowKnife.
Dwa lata po ślubie urodziłam się ja – mała rudowłosa dziewczynka o błękitnych oczach. Ojciec był górnikiem, pracował w kopalni złota, matka natomiast była ordynatorką szpitala na oddziale intensywnej opieki medycznej. Żyliśmy na poziomie, można by nawet rzec, że lepiej niż 80% społeczeństwa. Kiedy jeszcze byłam dzieckiem, miasto posiadało dwie działające kopalnie złota…w
jednej z nich pracował mój ojciec. Życie oglądałam przez różowe okulary, byłam rozpieszczana, miałam wszystko co sobie wymarzyłam, ale jak wiadomo, wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć. Mimo wszystko jeszcze wtedy, jako 7 letnia dziewczynka nie zdawałam sobie sprawy, że życie może się aż tak radykalnie zmienić w ciągu kilku chwil. Każdy kto mieszkał w YellowKnife dobrze wiedział, że w roku 2004 ostatnia kopalnia została zamknięta… ale nikt nie znał i po dziś dzień nie zna prawdziwego motywu. Uważano, że wszystko z powodu niedawno odkrytych diamentów w okolicy i
że złoto przestało już przynosić takie dochody jak przedtem. Prawda jest inna, czuje to od tamtej chwili – chwili kiedy jeden ze współpracowników ojca wbiegł do naszego domu, przepocony, dysząc wymawiając słowa „ Bill…. Bill… on…”. Na policzkach mamy popłynęły łzy a dzień później kopalnia została zamknięta – powód? – niebezpieczne miejsce, grożące zawaleniem… Ciało ojca nie zostało
znalezione, jednak każdy dobrze wiedział, że nie mógłby przeżyć w takich warunkach zbyt długo.
Matka wpadła w stany depresyjne, przestawała nad sobą panować, nie było z nią kontaktu. Wszystkie swoje emocje przelewałam na papier za pomocą ołówka i kredek – tworzyłam rysunki niesprecyzowane, nie mając pojęcia czasem co się na nich znajduje, w przeciwieństwie do normalnych dzieci i ich kotków czy kucyków. Matka noc w noc jęczała zamknięta w swoim pokoju nie dając mi spać. Wtedy… to wszystko się zaczęło, zaczęłam mieć sny – sny, które później potrafiłam
odwzorowywać na kartkach papieru. Wszystko co widziałam kiedyś – nawet swój smoczek z czasów dzieciństwa, wszystko dokładnie pamiętałam i potrafiłam odwzorować. Niestety z miesiąca na miesiąc z matką było coraz gorzej aż którejś nocy przestałam słyszeć jej jęki… nastąpiła cisza – matka przesadziła z antydepresantami… i był to ostatni jej dzień na tym świecie. Opiekę nade mną przydzielili siostrze mojej mamy, Gabrieli. Pojechałam wtedy do jej małego mieszkanka – kawalerki w
Toronto. Poszłam tam też tam do szkoły. Gabriela była rzeźbiarką, utrzymywała się głównie z tego co
udało jej się sprzedać oraz z pieniędzy, które dostawała na mnie, z resztą większość przepijała, jak to
bywa z artystkami. Będąc w liceum sny zaczęły przybierać inne kolory – w każdym ze snów pojawiała się postać mówiąca do mnie „Ty to ja, ja to Ty”. Pojawiały się też przeróżne znaki, zwykle negatywne
jeśli chodziło o tę postać jak np. pentagramy. Zaczęłam chodzić do bibliotek, czytać dużo książek na temat demonów, czarownic i nadnaturalnych zjawiskach. Zaczynałam powili wierzyć, że świat który mnie otacza być może jest inny niż mi się wydaje – a nachodząca mnie w nocnych koszmarach postać, jest mną… Któregoś dnia sięgnęłam po książkę z historią pewnej czarownicy – Morrigan. „Morrigan, znana też jako Morrigu, to celtycka bogini wojny i zniszczenia. Przedstawiana jest zwykle w zbroi i rynsztunku. Pojawia się wszędzie, gdzie jest wojna. Krąży nad polem bitwy pod postacią kruka lub wrony„ – czytałam.W ostatnim śnie, nieznana mi postać nie pojawiła się i przestała mnie nawiedzać.
Doszłam do wniosku, że mogła się przestraszyć–mogła…zaraz…zaraz…Ty to ja, ja to Ty…czy jeśli to
ona pojawiła się we śnie, to możliwe, że ja jestem nią? Jej nowym wcieleniem? Myśląc tak zaczęłam
wierzyć w reinkarnacje i zostałam buddystką. W wieku 18 lat zaraz po skończeniu studiów, zabrałam
co mogłam zmieścić w moją małą torbę, ukradłam oszczędności z domu ciotki i uciekłam decydując się mieszkać z koleżanką, która była grafikiem. Dużo czasu spędziłyśmy na znajdowaniu ofert i zarabianiu drobnych pieniędzy za zlecenia, ale szybko nauczyłam się wielu programów i zdecydowałam się pójść na studia by szybciej znaleźć prace i wreszcie się usamodzielnić. 2 lata zajęło
mi zarabianie na studia. Usłyszałam o Miskatonic, gdzie też złożyłam papiery i dostałam się właściwie od ręki. Moja nowa historia się właśnie rozpoczęła – Jestem Harriet…mam 21 lat i jestem w pociągu,
który prowadzi mnie wprost do nieznanej, aczkolwiek jak mam nadzieje, lepszej przyszłości…

Harriet Collins

Księga Abdula Alhazreda Tanatos Tanatos